HISTORIA JEDNEGO WYNALAZKU

Nazywam się Mieczysław Kiełpiński, mam 60 lat, jestem byłym naukowcem, doktorem nauk rolniczych. Pracą naukową zajmowałem się wprawdzie tylko przez pierwsze 12 lat po studiach, ale wyniki mojej przygody z nauką przerosły moje oczekiwania.

Metodą inżynierii genetycznej bardzo zmieniłem budowę zewnętrzną rośliny grochu i ten nowy model gatunkowy, tzw. niskopienno-wąsolistny, został powszechnie przyjęty przez farmerów na całym świecie, zastępując odmiany tradycyjne.

Przypadek zrządził, że moje twórcze lata przypadły na okres gierkowskiej propagandy sukcesu. Pożółkłe ślady tych dni walają się jeszcze w moim domowym archiwum (Pdf.11, Pdf.12, Pdf.13, Pdf.14).

Nie chcę wspominać PRL-u. Chciałbym tylko przypomnieć pokoleniu internautów, że w polskiej nauce zdarzały się znaczące osiągnięcia i powinniśmy się tym chwalić, bez fałszywej skromności, w dzisiejszym celebryckim świecie.

Nie jest to nudna publikacja naukowa, reportaż dokumentalny raczej, oparty na załączonych dowodach w postaci publikacji naukowych, dokumentów i zdjęć archiwalnych. Zachęcam do oglądania i myślę, że nie zanudzę czytelnika.

Na początek, dla szybkiego wizualnego zobrazowania idei tego wynalazku, proszę porównać jak wyglądają tradycyjne formy grochu uprawiane jeszcze tu i ówdzie w ogródkach przydomowych (Fot.3, Fot.4, Fot.5) ze zdjęciami pól produkcyjnych naszej nowoczesnej formy niskopiennej-wąsolistnej zrobionymi w latem 2008 w Kanadzie i USA (Fot.6, Fot.7, Fot.8).

Genetycznym uwarunkowaniem cechy wąsolistmości, która polega na zamianie części aparatu liściowego w silnie rozwinięte wąsy czepne (Fot.25) zajmowałem się już jako magistrant w Katedrze Genetyki i Hodowli Roślin Wyższej Szkoły Rolniczej w Poznaniu. Ostatnie studenckie lato 1971 z pasją spędziłem na poletku doświadczalnym do mojej pracy magisterskiej w Zakładzie Doświadczalnym WSR w Złotnikach pod Poznaniem, gdzie mój mistrz i promotor, Profesor Julian Jaranowski, któremu karierę zawdzięczam, czasem mnie niespodziewanie wizytował (Fot.2). To wtedy w tej pracy magisterskiej (Spis literatury: poz.3), po raz pierwszy użyliśmy polskiego terminu "groch wąsolistny" na określenie cechy powodowanej genem "afila". Ta nazwa trwale przyjęła się w naszym rolnictwie.

Materiał roślinny pochodzący z doświadczenia w Złotnikach, wiosną 1972, za radą Profesora Jaranowskiego, wysiałem na poletkach w Zakładzie Doświadczalnym IHAR w Przebędowie k/Poznania, pod kątem kontynuowania pracy naukowej po studiach. To był początek hodowli grochów wąsolistnych nie tylko w Polsce, ale na skalę światową. Cieszę się, że ta działalność w Przebędowie kontynuowana jest do dnia dzisiejszego.

Latem 1972, na tych poletkach pod masztem radiowym w Przebędowie, wykonałem "historyczne" krzyżowania w celu połączenie genu "afila" warunkującego wąsolistność z genem "le" warunkującym niskopienność. Moja koncepcja połączenia tych dwóch genów była wtedy oryginalna i pionierska, ale przyznaję, nie spadła mi z nieba jak cudowne olśnienie. Nie była też efektem podpowiedzi mojego mistrza Profesora. Wydedukowałem ją mozolnie dzięki studiowaniu prac Normana Borlauga (Fot.12), twórcy tzw. zielonej rewolucji.

Genialnie proste spostrzeżenie Borlauga, że skrócenie słomy nie powoduje skrócenia kłosa a wielokrotnie poprawia sztywność rośliny i tym samym zdolność dźwigania większego plonu, doprowadziło tego najwiekszego hodowcę roślin wszechczasów do nagrody Nobla w roku 1970 i jak się obecnie szacuje, uratowało około jednego miliarda ludzi od śmierci głodowej na naszej planecie. Zbiory pszenicy i ryżu w takich krajach jak Meksyk, Indie, Chiny, wzrosły sześciokrotnie. Okazało się, że krótsza, a tym samym sztywniejsza słoma nie wylega nawet przy intensywnym nawożeniu. Tak powstały tzw. odmiany intensywne, które są dziś podstawą wyżywienia świata. Norman Borlaug był wtedy dla mnie, młodego pasjonata nauk rolniczych, wielkim autorytetem. I to jego słynne zdanie wypowiedziane podczas uroczystości w Sztokholmie: "We have made this choice in the hope, that providing bread will also give the world peace".

Głównym celem i efektem zielonej rewolucji jest wzmocnienie struktury mechanicznej rośliny, tak aby łan mógł unieść dużą masę plonu powodowaną wysokim nawożeniem. I to jest cała idea, która obowiązuje i działa do dziś, gwarantując wyżywienie 6 miliardów ludzi. Teraz czasem odzywają się głosy, że to nieporozumienie, że zielona rewolucja była błędem, że należało raczej ograniczać przyrost naturalny, itp. Jak słyszę takie brednie, to złość we mnie wstępuje. Ta idea działa, dziś bardziej niż wczoraj i działać będzie przez wieki. Nie było i długo nie będzie takiego człowieka na naszej planecie, o którym można powiedzieć, że uratował miliard ludzi od śmierci głodowej. Ale takich, którzy swoimi pomysłami przyczynili się do śmierci tysięcy a nawet milionów, historia zna setki. Więc wara od mojego guru Normana Borlauga!

Biologiczną podstawą zielonej rewolucji jest gen skrócenia słomy pszenicy "norin" i jego odpowiednik w ryżu. Skoro Borlaugowi się udało na zbożach to może uda się w prosty sposób ekstrapolować ten pomysł na groch, zwłaszcza, że gen niskopienności "le" od dawna był dostępny w bankach genów i czekał na swoje wejście na scenę. I oczywiście w połowie lat 60-siątych, hodowcy grochu w kilku krajach Zachodniej Europy i Ameryki, rzucili się na ten gen niskopienności grochu jak wygłodniałe wilki.

Jak zaczynałem swoją karierę w 1971 to w Polsce jeszcze niskopiennych grochów nie uprawiano ale na poletkach Centralnego Ośrodka Badania Odmian w Słupi Wielkiej testowano już wstępnie kilka pierwszych odmian holenderskich (Porta, Allround), niemieckich (Neuga, Neugatersleban), węgierski ród IP3 i pierwszą polską omianę niskopienną o dumnej nazwie Heros.

Pędzony ciekawością, pojechałem do Słupi Wielkiej latem 1971 przed żniwami i... rozczarowałem się ogromnie. Popadał deszczyk i wszystko leżało. Okazało sie, że cecha niskopienności wcale nie eliminuje wylegania u grochu i to mimo, że skrócone łodygi prawie na całej długości miały silne tkanki mechaniczne i były sztywne. Okazało się wkrótce, że zbiór kombajnowy, tych niby nowoczesnych odmian, był bardzo utrudniony, z dużymi ilościowymi i jakościowymi stratami plonu (Fot.1983a, Fot.1983b).

Zastanawiałem się dlaczego tak się dzieje? Dlaczego proste zastosowanie idei Borlauga, czyli skrócenie łodygi, w przypadku grochu, nie daje spodziewanej odporności na wyleganie? Dlaczego to nie działa tak jak w niskopiennych pszenicach? Na te pytania sam musiałem znaleźć odpowiedź.

Otóż groch to nie zboże. Słoma w zbożach jest u nasady grubsza i bardzo sztywna i zwęża się stopniowo w kierunku kłosa. Dlatego w zbożach tak jak w drzewach, korzeń i sztywny pień razem przejmują na siebie poziome siły napierającego wiatru. Matka natura stworzyła zboża jako rośliny samostojące, sztywno zakotwiczone w glebie. Groch to zupełnie inna rodzina w świecie roślin. To inna para kaloszy potocznie mówiąc. Ewolucja stworzyła groch jako roślinę płożąco-pnącą. Najpierw w poszukiwaniu jakiejkolwiek sztywnej podpory płoży się po powierzchni gleby a potem jak już ją znajdzie, chwyta się wąsami czepnymi i pnie się ku górze. Dlatego całe wieki nasze babcie hodowały groch na patykach, sznurkach i innych podpórkach. Łodyga grochu jest zbudowana odwrotnie niż u zbóż. W części nasadowej,tuż przy glebie jest cieńka i elastyczna celowo aby mogła się najpierw zgiąć i płożyć a tym samym zwiększyć pole poszukiwań sztywnej podpory w sąsiedztwie. Grubości i sztywności łodyga nabiera w dalszych partiach, gdy już tę podporę znajdzie i przyjmie pozycję do pionu. Właśnie przez to elastyczne przewężenie u nasady łodygi, przez to elastyczne zakotwiczenie, korzeń grochu jest całkowicie wyłączony z funkcji utrzymywania rośliny w pozycji pionowej. Tę funkcję z nakazu ewolucji mają spełniać wąsy czepne. Ale w łanie polowym nie ma obcych podpór, tych "babcinych" patyków. Funkcję podpór w łanie produkcyjnym muszą i mogą spełniać sąsiednie rośliny. Trzeba tylko do tej struktury dodać naprawdę dobrze działający aparat czepny. Gen niskopienności w grochu samotnie nie działa tak jak trzeba. On musi mieć towarzysza, który będzie z nim współpracował. Tym towarzyszem będzie gen wąsolistności "afila".

Tak oto, wtedy latem 1971, zdecydowałem co będę w najbliższych latach robił. Trzeba połączyć gen wąsolistmości "afila", który był wtedy przedmiotem mojej pracy magisterskiej, z genem niskopienności "le", którego nośnikami było tych kilka nowych zachodnioeuropejskich odmian. Trzeba stworzyć formę niskopienno-wąsolistną. Założyłem hipotetycznie, że w takim łanie nastąpi współdziałanie sił pionowych, wzdłuż krótkich sztywnych łodyg z siłami poziomymi wzajemnego powiązania się roślin za pomocą rozbudowanych wąsów czepnych "afila". To jest schemat działnia rusztowania budowlanego, gdzie powiązane elementy poziome i pionowe tworzą konstrukcję, która dla podtrzymania swojej struktury nie potrzebuje sztywnego zakotwiczenia w glebie. Tak oto sformułowałem sobie hipotezy naukowe, które należało eksperymentalnie udowodnić.

Geny żyją długo, bardzo długo, czasami w swoim życiu zmieniają się tylko (mutują), ale ich życie zwykle trwa miliony lat. Krótko zaś żyją nośniki genów, czyli organizmy. Każdy z nas jako organizm, jest dla ewolucji tylko tymczasowym nośnikiem, pojemnikiem na nogach, do przeniesienia genów na następne pokolenie. Po wykonaniu zadania staje się niepotrzebnym pustym opakowaniem i musi być poddany recyklingowi atomów czyli śmierci i rozpadowi. A nasze geny sprytnie schowane są wtedy w ciałach naszych dzieci i wnuków aby dalej żyjć. Wiem, że to brutalna dygresja, ale takie są prawa ewolucji.

Skoro geny żyją długo to każdy z nich ma swoją długą historię. Dlatego teraz parę słów o historii genu wąsolistności "afila" bo on w tym opowiadaniu jest głównym bohaterem.

Są trzy oryginalne, opisane w literaturze, żródła genu wąsolistności. Dwie mutacje naturalne, czasami nazywane spontanicznymi i chronologicznie ostatnia, ale pierwsza z którą się zetknąłem, nasza polska mutacja sztuczna, opisana przez prof. Jaranowskiego w roku 1970 (Spis literatury: poz.2). Mutant Jaranowskiego był rośliną wysoką ok. 2 m, o wiotkiej, płożącej łodydze jak wszystkie uprawiane wtedy odmiany grochu i peluszki oraz posiadał bardzo drobne nasiona z czarnym znaczkiem. Mutanta tego w czystej postaci namnożono w Zakładzie Doświadczalnym Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin w Przebędowie i w 1973 roku zgłoszono do badań wstępnych Centralnego Ośrodka Badania Odmian Roślin Uprawnych jako odmianę peluszki pod nazwą „Wąsata”. Ten anachroniczny podgatunek o botanicznej nazwie Pisum arvense, uprawiano wtedy w Polsce na tzw. zieloną masę pokarmową dla zwierząt gospodarczych lub jako poplon na przyoranie jako zielony nawóz naturalny. Zastosowanie w peluszce cechy zamiany listków w wąsy czepne było nieporozumieniem gdyż ta cecha właśnie ograniczała plon zielonej masy. Wynika z tego, że wówczas nie było pomysłu na praktyczne wykorzystanie tej nowej cechy. Zresztą, nie tylko w Polsce go nie było.

Mutacja wąsolistna znana była i dostępna w kolekcjach światowych kilkanaście lat wczesniej. Fiński hodowca V. Kujala już w 1953 roku znalazł w populacji wysokiego grochu warzywnego identycznego mutanta liściowego z tą różnicą, że była to mutacja naturalna (Spis literatury: poz. 8). Mutant ten też miał wysoką wiotką łodygę, a ziarno drobne, marszczone. Zmarły w 2009 roku, czołowy genetyk grochu na świecie, Profesor Stig Blixt (Fot.20), z którym się zawodowo przyjaźniłem, powiedział mi osobiście, że Rosjanie w latach 50-siątych przejęli mutanta Kujali, namnożyli w czystej postaci i próbowali bez powodzenia wdrożyć do uprawy jako swoje osiągnięcie i pod swoją nazwą "Usatyj5". Przez długie lata "Usatyj5" był dostępny w Leningradzkim banku genów WIR i ja go też sprowadziłem w roku 1974 za pośrednictwem Profesora Jana Tomaszewskiego z Akademii Rolniczej w Olsztynie. Z literatury wynika, że jest to najwcześniejsze źródło wąsolistności kiedykolwiek opublikowane w literaturze. Zarówno sam Kujala jak i hodowcy w ówczesnym Zwiazku Radzieckim jak widać, też nie znależli pomysłu na zastosowanie tej cechy. Wreszcie na 5 lat przed Jaranowskim, identycznego wysokiego mutanta wąsolistnego opisał argentyński badacz J.B. Goldenberg. Znalazł go w populacji wysokiej odmiany „Cuarentona”. On także przeoczył możliwość praktycznego zastosowania tego genu, ale jako pierwszy nadał mu łacińską nazwę "afila" co znaczy bezlistny (patrz: Spis literatury poz. 1). Nazwa ta nie jest precyzyjna, bo duże przylistki pozostają bez zmian, ale została przyjęta przez dwóch ówczesnych wielkich genetyków grochu, wyżej wspomnianego Szweda S. Blixta i Niemca H. Lamprechta, zarówno na oznaczenie cechy wąsolistności jak i nazwy genu, który ją warunkuje. Dzięki Goldenbergowi w języku angielskim przyjęła się nazwa "afila peas".

W roku 1971, gdy przyłączyłem się do zespołu Profesora Jaranowskiego, najstarsze źródło wąsolistności znane było od 18 lat. Dlaczego ten genialny gen, który dziś pracuje owocnie na 95%-tach areału upraw grochu na świecie, tak długo czekał na swoje wyjście na scenę?

Są dwie przyczyny tego opóźnienia. Pierwsza, to powierzchowna, początkowa niechęć hodowców do tej cechy, która ogranicza powierzchnię asymilacyjną rośliny zamieniając część aparatu liściowego w wąsy czepne. "To jest panie magistrze cecha uwsteczniająca,... ograniczenie asymilacji doprowadzi do obniżki plonu,... to jest krok wstecz" – takie argumentacje słyszałem na początku moich prac wielokrotnie. Całe szczęście, że im nie uległem. Druga przyczyna ignorowania tego cennego genu to fakt, że do efektywnej pracy potrzebował on koniecznie towarzysza. Tym niezbędnym towarzyszem współpracującym jak już wiemy jest gen niskopienności "le". Szczególna przydatność genu "le" wynika stąd, że skrócenie łodygi dokonuje się przez skrócenie długości tzw. międzywęźla, przy zachowaniu, co jest bardzo ważne, tej samej liczby liści i węzłów płodnych na roślinie.

Były dwie próby zaprzęgnięcia genu "afila" do pracy "w samotności", bez towarzystwa genu "le" i dlatego skończyły się niepowodzeniem. Pierwszą, jak już wiemy zrobili Rosjanie pod koniec lat 50-siątych z mutantem Kujali, Usatyj5. Drugim takim nieporozumieniem była nasza peluszka "Wąsata" w latach 70-siątych. Wiotka, prawie dwumetrowa łodyga w ogóle nie współpracowała z wąsami czepnymi, a stopień wylegania peluszki "Wąsatej" był taki sam jak tradycyjnych, liściastych odmian peluszek. To wszystko razem przez długie lata zniechęcało hodowców do praktycznego wykorzystania genu "afila".

Ale jest wiosna 1972 i wracamy na poletka do Przebędowa. Jak już wspomniałem, wysialiśmy tu materiały roślinne pochodzące z doświadczenia do mojej pracy magisterskiej, jako żródło genu wąsolistnośći "afila", a tuż obok próbki nasion 6-ciu wyżej wymienionych nowoczesnych odmian niskopiennych normalnie ulistnionych, otrzymanych ze Słupi Wielkiej, jako żródło genu niskopienności "le". W czerwcu wykonałem owe 800 pionierskich i historycznych dziś krzyżowań. Roślinami matecznymi były wyłącznie odmiany niskopienne, a pyłek do krzyżowań pobierałem z moich wysokich "wąsaczy". Zebrane z niskopiennych odmian nasiona pokrzyżówkowe wysiałem jesienią w szklarni w Przebędowie, po uprzednim zainstalowaniu tam sztucznego doświetlenia. Wszystkie rośliny pierwszego pokolenia miały wysoki wzrost, co mnie upewniło, że krzyżowania się udały. Po zbiorze nasion pierwszego pokolenia w lutym 1973, zostałem służbowo przeniesiony wraz z materiałem pokrzyżówkowym z ZDIHAR w Przebędowie do Centrali IHAR w Radzikowie pod Warszawą. Była to decyzja ówczesnego Dyrektora Naczelnego IHAR, Profesora Stanisława Starzyckiego (Fot.18), a sam się o to starałem, ponieważ ówczesny długoletni dyrektor w Przebędowie, bardzo wysoko ustawiony aparatczyk partyjny, próbował odebrać mi temat i materiały i popadłem z nim w konflikt. Bałem się panicznie tego człowieka i jego wpływów, aż do jego przedwczesnej śmierci, bo ścigał mnie i szkodził sakramencko. Z tego strachu dopisałem go nawet do listy współautorów pierwszej odmiany wąsolistnej "Sum", w nadziei, że trochę odpuści. Mój mistrz Profesor Jaranowski, znając moją sytuację, pobłogosławił wprawdzie decyzję o przeprowadzce do Radzikowa, ale zrobił to niechętnie bo on miał znowu "na pieńku" z Profesorem Starzyckim. Kontakty z moim mistrzem uległy ochłodzeniu na kilka lat, nad czym bolałem, ale miałem to szczęście, powróciły do normy po obronie doktoratu, niestety już krótko przed niespodziedziewaną, przedwczesną śmiercią nieodżałowanego Profesora w roku 1983.

Segreganty niskopienno-wąsolistne pojawiły się na moich poletkach w Instytucie Hodowli i Aklimatyzacji Roślin w Radzikowie pod Warszawą w sezonie wegetacyjnym 1973 i wtedy były to pierwsze i jedyne tego typu rośliny na świecie. Swoim odmiennym wyglądem wzbudzały ogromne zainteresowanie pracowników i licznych gości Instytutu. W IHAR-rze miałem w tych latach dobre warunki do pracy naukowej (Fot.21), jednakże przeszkadzała trochę presja, tzw. propaganda sukcesu, która w nauce jest szczególnie szkodliwa.

Tezy naukowe całej koncepcji po raz pierwszy opublikowałem w periodyku Nowe Rolnictwo w roku 1974 (Spis literatury: poz.4) (Pdf.1).

W ciagu nastepnych 10 lat pracy naukowej w IHAR, w Stacjach Hodowli Roślin Zjednoczenia Hodowli Rośln i Nasiennictwa i w USA, udowodniłem eksperymentalnie, że włączenie genu wąsolistności "afila" do odmian niskopiennych skutkuje 20%-ową zwyżką plonu, lepszą jakością zbieranego ziarna i rozwiązaniem problemów związanych ze zbiorem kombajnowym grochu. Struktura zewnętrzna tej rośliny została ostatecznie wymodelowana i dopasowana do wymagań współczesnego rolnictwa. Przedstawiłem te wyniki w oryginalnych publikacjach naukowych w języku polskim w roku 1977 (Spis literatury: poz.5) (Pdf.2) i w angielskim w roku 1982 (Spis literatury: poz.7) (Pdf.3), a także w mojej pracy doktorskiej, którą obroniłem na Akademi Rolniczej w Szczecinie w styczniu 1981, pod kierunkiem Prof. dra Mariana Piecha (Spis literatury: poz. 6).

W roku 1976 zgłosiłem pierwszą pionierską formę grochu niskopienno-wąsolistnego do badań odmianowych Centralnego Ośrodka Badań Odmian Roślin Uprawnych w Słupi Wielkiej oznaczoną wstępnie jako R2/73 (Pdf.4). Niezależne badania COBORU potwierdziły w pełni wyniki moich własnych badań i nowa forma grochu w roku 1979 została oficjalnie wpisana do rejestru odmian pod nazwą "Sum". Była to pierwsza na świecie niskopienna-wąsolistna odmiana grochu siewnego (Fot.26). Tym samym ta oryginalna koncepcja została po raz pierwszy wdrożona do produkcji.

Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych, wraz z panującą ówcześnie władzą, natychmiast sprzedali licencję na odmianę "Sum" do Republiki Federalnej Niemiec i w ten sposób materiał roślinny stał się dostępny dla hodowców w całej ówczesnej Unii Europejskiej (EWG). Mnie wtedy nikt o nic nie pytał, ja dostałem 800 zł premii autorskiej.

Pamietam też jak wczesną wiosną 1980, nasi towarzysze ze wschodu, w braterski sposób "poprosili" moich zwierzchników, aby połowę najbardziej zaawansowanych materiałow nasiennych przygotowanych do doświadczeń w Stacji Hodowli Roślin Prusinowo w woj. szczecińskim, dostarczyć do ambasady radzieckiej w Warszawie w ciągu 24 godzin. Dwa Żuki jechały przez noc do Warszawy. Ten pierwszy z woreczkami, a za nim drugi pusty na wypadek, gdyby ten pierwszy się zepsuł.

Ja wtedy wykonałem gest desperacki i na owe czasy wielce ryzykowny. Przemyciłem drogą pocztową, pod zmienionymi etykietami i fałszywą dokumentacją, kilkanaście kilogramów nasion najbardziej zaawansowanych rodów niskopienno-wąsolistnych do kilku uniwersyteckich ośrodków genetyki i hodowli roślin w USA i Kanadzie. To szybko zaowocowało naukowym stypendium i moim wyjazdem do USA w roku 1981, gdzie przez dwa ostatnie lata kariery naukowej pracowałem na swoich materiałach wąsolistnych w rolniczych stacjach eksperymentalnych kilku uniwersytetów (Fot.23, Fot.24).

W Ameryce Północnej farmerzy uprawiali wtedy powszechnie niby nowoczesne już odmiany niskopienne. Te pola pięknie wyglądały tylko podczas kwitnienia (Fot.22), znacznie gorzej podczas żniw, wszystko im wylegało. Tak wtedy zbierał groch mój przyjaciel Fred na swojej farmie w Idaho (Fot.1983a, Fot.1983b). I ja im tam wtedy wprowadziłem nasz pracowity polski gen wąsolistności "afila". Dokładnie po 15 latach odwiedziłem Freda na jego farmie podczas żniw, aby sprawdzić jak ten nasz "pracuś" się sprawuje (Fot.2008a, Fot.2008b, Fot.2008c). Fred powiedził: "Good job!".

Hodowcy kanadyjscy oceniaja, że skokowy postęp biologiczny, jaki nastąpił w wyniku wprowadzenia genu "afila", przyczynił się do podwojenia produkcji grochu, która obecnie na świecie wynosi 13 mln ton suchego ziarna i 8 mln ton zielonego groszku warzywnego. Groch jest drugim po soi źródłem wysoko skoncentowanego białka roślinnego. Ale wartość żywieniowa białka sojowego jest ostatnio silnie kontestowana, ze względu na zanieczyszczenia estrogenne. Dlatego bardzo rośnie znaczenie mączki grochowej i wytwarzanych z niej ekstraktów białkowych w wyżywieniu ludności w Indiach i innych przeludnionych krajach wegetariańskich.

Największym producentem grochu (ok. 30% produkcji światowej), jest Kanada. Latem 2008 wstąpiłem przejazdem na University of Saskatchewan w Saskatoon. Przyjął mnie Profesor Bert Vandenberg (Fot.13), który jest autorem kanadyjskiego projektu wdrożenia odmian niskopienno-wąsolistnych. Zapytałem nieśmiało jaki jest obecnie udział form wąsolistnych w uprawach kanadyjskich. Odpowiedział jednym tchem: "One hundred percent - and this is all your germ". To samo powtórzył główny hodowca grochu w USA, dr Fred Muehlbauer z Washington State University w Pullman (Fot.17). Pomyślałem sobie - dla takich momentów warto było poświęcić 12 lat młodego życia.

Miła jest ta świadomość, że nieco poprawiłem matkę naturę, która stworzyła groch jako roślinę długą, pnąco-płożącą i taką człowiek uprawiał przez 8 tys. lat, a mnie w ciągu kilku lat udało się upodobnić ten gatunek do stojącego zboża.

Dziś mam dużo czasu na kontemplacje, także te filozoficzne, które dopadają każdego myślącego człowieka. Każdy z nas mniej lub bardziej świadomie dąży do pozostawienia jakiegoś znaku po sobie, czegoś co będzie świadczyć o naszym pobycie na tej planecie. Może to być pamięć potomstwa, pobudowane domy, firmy, fortuny finansowe, posadzone drzewa, osiągnięcia polityczne, kulturalne, naukowe, sportowe. Nie dbam o pamięć imienną, bo ta dla takiego śmiertelnika kończy się po paru pokoleniach. Filozof już przed wiekami powiedział, że "... wszystko to marność nad marnościami". Mam tylko świadomość dla siebie i nadzieję także, że mój znak pozostawiony, ten mikroskopijny gen-znak biologiczny, który objawia się wielkimi wąsami w grochu, dzięki cudownej biologicznej samoreplikacji, okaże się trwalszy od tych wszystkich wyżej wymienionych i przetrwa ... może następne 8 tys. lat uprawy grochu przez człowieka.


Wszystkie teksty i załączniki na tej stronie internetowej są wolne od praw autorskich i mogą być dowolnie publikowane. Zachęcam też do dyskusji.

Materiały do tej publikacji pomogli mi zebrać i konsultacji udzielili: Dr Kazimierz Wiatr - COBORU w Słupi Wielkiej, Prof. dr Wojciech Święcicki - Instytut Genetyki Roślin PAN, Prof. dr Zbigniew Broda - Instytut Genetyki i Hodowli Roślin Uniwesytetu Przyrodniczego w Poznaniu, Profesor Bert Vandenberg - University Of Saskatchewan, Kanada, Dr Fred Muehlbauer - Washington State University, USA. Serdecznie im dziękuję.


Dr Mieczysław Kiełpiński

tmkielpin@yahoo.com

Spis literatury:

  1. Goldenberg J.B. 1965. Afila, a new mutant in pea (Pisum sativum ), Boletin Genetico 1: s.27-31
  2. Jaranowski J. 1970. Mutagenne działanie promieni gamma u Pisum arvense i Vici sativa. Biuletyn IHAR, 1-2, s.22-25
  3. Kiełpiński M. 1972. Analiza genetyczna pokolenia F2 z krzyżówek radiomutantów z odmianami i liniami Pisum sp. Paraca magisterska niepublikowana.
  4. Kiełpiński M. 1974. Nowy kierunek w hodowli grochu. Nowe Rolnictwo, 9, s.1-3
  5. Kiełpiński M. 1977. Możliwości zwiększenia produkcji bialka roślinnego w oparciu o grochy wąsolistne. Nowe Rolnictwo, 24, s.4-8
  6. Kiełpiński M. 1981. Ocena wartości gospodarczej nowych morfotypów grochu otrzymanych z połączenia kilku cech morfologicznych ulistnienia i łodygi. Akademia Rolnicza w Szczecinie.1981, praca doktorska.
  7. Kielpinski M. Blixt S. 1982. The evaluation of „afila” character to its utility in new cultivars of dry peas. Agri Hortique Genetica. 40. XL. p.51-74
  8. Kujala V. 1953. Felderbse bei welcher die ganze Blattspreite in Ranken umgewandelt ist. Zoologicae Botanicae Fennicae ‘Vanamo’. 8: 44-45